17 lipca 2021

„Pomylony narzeczony", Marcin Szczygielski

           W czerwcu organizowałam maraton z literaturą dziecięcą #obudźwsobiedziecko, pierwszą książką jaką udało mi się wykreślić z tbr’u był „Pomylony narzeczony” Marcina Szczygielskiego. Jest to już piąta część Majkowych przygód, która jest młodą czarownicą.

Tytuł i autor: „Pomylony narzeczony", Marcin Szczygielski

Gatunek: literatura dziecięca

Ilość stron: 344

Data: 02-04.06.2021 r.

ISBN 978-83-654-794-64

Wydawnictwo: Bajka

Moja ocena: 8,5/10 gwiazdek.

ilustracje wewnątrz

Jak zawsze w każdej części serii „Czarownica piętro niżej” muszą wystąpić jakieś pogodowe anomalie. Tym razem jest niemiłosierny skwar, ale jest to upał w czerwcu. Co gorsza czary nie działają, dlatego dziewczynka będzie miała utrudnione zadanie. W dodatku z problemem będzie musiała się zmierzyć sama, bez pomocy ciabci, a stawką jest uratowanie swojej rodziny.

          Przyznam, że czytając tę część miałam mały problem z zagłębieniem się na nowo w ten świat. Pozostałe tomy czytałam już dosyć dawno i okazuje się właściwie nic z nich nie pamiętam. Na szczęście ich znajomość nie jest konieczna do czytania tej książki, ale trochę mi szkoda, że nie mogę połączyć losów bohaterki i ta jest dla mnie oderwanym fragmentem całości.

          Dobrze, że bohaterowie nadal mają te same cechy – Maja nadal jest nieustraszona, jej mama ma ciągłe pretensje do taty, który nigdy nie wie o co chodzi, ciabcia jest kochaną, troszkę zwariowaną kobietą, Monterowana „wredną jędzą”, Ninka oderwana od rzeczywistości, a kot tak samo tajemniczy. Ale pojawili się też nowi przyjaciele, ale też wrogowie. Większość z nich była związana ze słowiańską wiarą, co bardzo mnie cieszy.

          Wiele w tej książce humoru i kilka zaskakujących zwrotów akcji. Wbrew pozorom starszy, a nawet dorosły czytelnik też będzie czerpać przyjemność z czytania tej książki. Wiele w niej nawiązać do współczesnych wydarzeń i trochę polityki. Liczę, że to nie koniec przygód Mai, ponieważ końcówka pozostawia z małym niedosytem. Oby w następnym tomie było więcej ciabci, bo tym razem było jej trochę mniej, przez co mi jej brakowało.

Początek: 5 gwiazdek

Fabuła: 4 gwiazdki

Koniec: 4,5 gwiazdek

 

Świat przedstawiony: 4 gwiazdki

Bohaterowie (wykreowanie):

główni: 5 gwiazdek

dalsi: 4 gwiazdki

Bohaterowie (przywiązanie):

główni: 5 gwiazdek

dalsi: 3,5 gwiazdki

 

Język: 5 gwiazdek

Sposób pisania: 5 gwiazdek

 

Końcowy wynik: 8,5/10 gwiazdek

11 lipca 2021

„Materiał na chłopaka", Alexis Hall

         W zeszłym miesiącu odkryłam kolejnego ulubieńca i mam zamiar polecać go każdemu, ponieważ „Materiał na chłopaka” zasługuje na tak duży rozgłos jaki ma, a może nawet i większy. Tym bardziej, że jest o wiele lepszy od „Red White & Royal Blue”, do którego zawsze jest porównywana, co sama trochę zrobię. Ze względu, że w zeszłym roku tamta książka była moim ulubieńcem, ale gdybym czytała je w tym samym roku, to z pewnością ta druga nie zasłużyłaby na ten tytuł.

Tytuł i autor: „Materiał na chłopaka", Alexis Hall

Gatunek: literatura młodzieżowa

Ilość stron: 456

Data: 25-28.05.2021 r.

ISBN 978-83-813-508-77

Wydawnictwo: Otwarte

Moja ocena: 9/10 gwiazdek.

Luc znany, ponieważ jest synem upadłej gwiazdy rocka, jednak on wolałby wieść normlane życie, dlatego pracuje w fundacji ekologicznej. Niestety w jego życiu zawodowym wszystko się sypie, a to wszystko przez magazyny plotkarskie czekające tylko na jego potknięcie, dosłownie, żeby napisać, że mężczyzna się stoczył. Luc musi odbudować swoją reputację w oczach potencjalnych darczyńców, dlatego postanawia znaleźć chłopaka na pokaz. Wtedy na swojej drodze spotka Olivera, idealny materiał na chłopaka - wegetarianin, wzięty prawnik z opinią czystą jak świeżo uprana koszula, który tak jak on szuka partnera na pokaz.

Bohaterowie tej książki są po prostu genialni. Główni bohaterowie są swoimi przeciwieństwami, a mimo to obie postaci są bardzo dobrze wykreowane. Zarówno Luca, jak i Olivera cechy charakteru są bardzo dobrze opisane w różnych sytuacjach, potwierdzających ich różnorodność Nawet żarty z przyzwoitości i dokładności Olivera są tak wyważone, że nie jest to obraźliwe dla jego osoby, ale też zabawne. Obu bohaterów polubiłam na tyle, że ich los nie był mi obojętny i zależało mi, żeby skończyli razem. Postaci drugoplanowe też były ciekawe i ich cechy się nie powtarzały, jednak akurat w tym przypadku lepiej wspominam przyjaciółki z „Red White & Royal Blue”, one mi jakoś zapadły w pamięci, a tamci stali się zbitą masą bez konkretnych osób.

Ta książka ma tak zabawną fabułę, jak mało którą przeczytałam. Co chwilę szczerzyłam się do książki, jak głupi do sera, a i wiele razy parsknęłam ze śmiechu. Dawno tak dobrze nie bawiłam się czytając jakąś powieść. Oczywiście, domyślamy się jak się kończy, ponieważ romanse mają to do siebie, jednak to co działo się w środku było nie do przewidzenia i na tyle ciekawe, że chciałam śledzić dalsze losy bohaterów. Szczególnie ciekawa była historia Olivera, którego życie wydawało się niemal idealne. Co chyba najważniejsze, autor potrafiła wyważyć urocze momenty kiedy zaczyna się układać z małymi dramatami, dzięki temu książka nie była przesłodzona i wydawała się rzeczywista.

Końcówka jest jednym z najpiękniejszych zakończeń jakie czytałam, po przeczytaniu ostatniego rozdziału po prostu poczułam spełnienie. Idealny koniec, po którym czujesz jedynie, że chcesz czytać dalej o tych bohaterach, bo ich lubisz, nie dlatego, że czegoś ci brakuje.

„Materiał na chłopaka” nie był mój – pożyczyłam go od przyjaciółki, ale doszłam do wniosku, że kiedyś go sobie kupię. Ta książka była tak dobra, że żałuję, że nie mam własnego egzemplarza.

Początek: 4,75 gwiazdek

Fabuła: 5 gwiazdek

Koniec: 5 gwiazdek

 

Świat przedstawiony: 5 gwiazdek

Bohaterowie (wykreowanie):

główni: 5 gwiazdek

dalsi: 5 gwiazdek

Bohaterowie (przywiązanie):

główni: 5 gwiazdek

dalsi: 4,5 gwiazdki

 

Język: 5 gwiazdek

Sposób pisania: 5 gwiazdek

 

Końcowy wynik: 9/10 gwiazdek

06 lipca 2021

„Zaczytana i bestia”, Ashley Poston

„Zaczytana i bestia” to kolejny retelling znanej baśni, którego autorką jest Ashley Poston. Tak jak tytuł sugeruje autorka nawiązuje do „Pięknej i bestii”. Spod pióra tej autorki czytałam już „Geekerellę”, akurat ta książka bardzo mi się podobała, więcej o niej znajdziecie tu.

Tytuł i autor: „Zaczytana i bestia”, Ashley Poston

Gatunek: literatura młodzieżowa

Ilość stron: 320

Data: 21-23.05.2021 r.

ISBN 978-83-665-30-27

Wydawnictwo: We need YA

Moja ocena: 7/10 gwiazdek.

Głównymi bohaterami są Rosie, która nie potrafi pogodzić się ze stratą matki i zapomnieć o tajemniczym cosplayerze, którego poznała na konwecie. Oczywiście jak wszystkie postaci z tej serii jest fanką Starfield. Drugim głównym bohaterem jest Vance, gwiazda Hollywood, jeden z aktorów grających w owym filmie Starfield. Ich drogi przecinają się, gdy pewna drogocenna książka zostanie ziszczona.

Niestety kreacja obu postaci nie była najlepsza. Jak gburowatość chłopaka nie była denerwująca, tak dziewczyna była bardzo naiwna i nie polubiłam jej. Tak samo mało informacji pojawiło się o przyjaciołach Rosie, najbardziej liczyłam na więcej rozterek niebinarnego Quinn. Za to ojciec głównej bohaterki był bardzo troskliwy i pomocny, bardzo dbał o szczęści córki i tym przykuł moją uwagę. Tak samo ciekawą osobą okazał się asystent Vance’a.

Początek książki, jak i zakończenie jest istnie bajkowe i nad wyraz romantyczne, ale uważam je za jedne z najlepszych fragmentów historii. Były bardzo romantyczne i przypominały, że jest to retelling. Chociaż przyznam, że ostatnio rozdział był trochę podobny do tego z „Geekerelli”. Niestety fabuła tej książki była już bardziej przewidywalna, ponieważ była zbudowana podobnie jak pierwsza część tej serii. Pojawiło się tylko kilka naprawdę ciekawych fragmentów, które wywoływały uśmiech. Jednym z nich był pewien cytat z „Ruchomego zamku Hauru” i jest to akapit, który zdecydowanie jest moim ulubionym.

To co powinnam zaznaczyć to, że „Zaczytaną i bestię” można czytać bez znajomości „Geekerelli”. Owszem w tej części postaci z poprzedniego tomu są wspomniani, ale są to rzeczy, które dzieją się po akcji z tej książki. Cieszę się, że autorka znalazła wspólne miejsce dla swoich bohaterów bez konieczności bycia razem w tym samym czasie.

Raczej nie jest to książka, którą zapamiętacie na długo, ja czytałam ją w maju i już miałam problem z przypomnieniem sobie uczuć, które mi towarzyszyły przy jej czytaniu. Jest to po prostu lekka, niewymagająca powieść młodzieżowa, taki comfort read, od którego nie można wymagać za dużo.

Początek: 5 gwiazdek

Fabuła: 3,5 gwiazdki

Koniec: 4,5 gwiazdek

 

Świat przedstawiony: 5 gwiazdek

Bohaterowie (wykreowanie):

główni: 3,5 gwiazdki

dalsi: 4 gwiazdki

Bohaterowie (przywiązanie):

główni: 2 gwiazdki

dalsi: 4 gwiazdki

 

Język: 5 gwiazdek

Sposób pisania: 4 gwiazdki

 

Końcowy wynik: 7/10 gwiazdek

03 lipca 2021

Książki miesiąca - czerwiec 2021 r.

           Pół roku już za nami! Przyznam, że nie spodziewałam się, że uda mi się tak dużo przeczytać do tej pory, a w tym miesiącu szczególnie. Chociaż myślę, że zasługą tego był maraton z literaturą dziecięcą. Z drugiej strony oprócz takich cienkich książek przeczytał też „Chłopów”. Ale do rzeczy, znowu przyszła pora na ocenienie okładek.

Niestety pierwszą książkę jaką przeczytałam, czyli „Pomylony narzeczony” musiałam już oddać do biblioteki, a zapomniałam wcześniej zrobić zdjęcie. Bardzo lubię jak jest wydawana ta seria, zasługą tego są piękne ilustracje Magdy Wosik. Czcionka jest naprawdę duża, w sam raz dla tych, którzy dopiero zaczynają samodzielnie czytać.

Ocena: 5/5 gwiazdek

„Lwowska kołysanka” ma tak bardzo niedopasowaną i brzydką okładkę. Przez to wydaje się, że to jakiś modny wojenny romans, a tak nie jest. Przynajmniej kolorystka jest taka delikatna i ładna. Tak samo jak czcionka, która jest taka sama z tyłu i w środku. Na jednym ze skrzydełek jest zdjęcie autorki i kilka zdań o niej.

Ocena: 3,75/5 gwiazdek

„Śmierć w światłach rampy” to kolejna książka z niebieską okładką do kompletu. Zastanawiam się czemu jest ich tak dużo. Ta seria ma taki dziwny nieforemny format i białe strony. To jest największy minus tej książki, ilustracje, jak zawsze nawiązują do fabuły i oczywiście wewnątrz jest mapa, spis osób i słowniczek dla młodszych czytelników. Jednak najbardziej lubię zapiski w notatniku, które są drukowane na kartce w kratkę, ręcznym pismem i ze skreśleniami.

Ocena: 4,75/5 gwiazdek

Na tytuł najbrzydszej okładki tego miesiąca zasługuje „Kes”. Dawno nie widziałam tak odpychającej oprawy, na której są bure esy-floresy. Dodatkowo w miejscu gdzie jest opis są kreski, które zasłaniają napisy.

Ocena: 0/5 gwiazdek

„George” ma białą okładkę, czego bardzo nie lubię, ponieważ książki wtedy łatwo się brudzą. Oprócz tego ma tylko duży kolorowy napis i małą głowę bohatera. Nie przepadam za tak minimalistycznymi okładkami, szczególnie, że jest to książka dla dzieci.

Ocena: 4/5 gwiazdek

Na okładce „Siedmiu mężów Evelyn Hugo” jest zdjęcie z zielonkawym filtrem, do tego złote napisy, a na brzegu kwiaty. Ten motyw potem pojawiał się również wewnątrz. Moją uwagę najbardziej przykuły fragmenty stylizowane na teksty z plotkarskich magazynów. Akurat okładka nie jest w moim guście i mam wrażenie, że dzieje się na niej za dużo, ale brzeg zdecydowanie przyciąga wzrok.

Ocena: 4,75/5 gwiazdek

„Beach read” jest najładniej i najdokładniej wydaną książką w czerwcu. Mam wrażenie, że wydawnictwo kobiece stanie się niedługo jednym z moich ulubionych wydawnictw, ale tylko patrząc na okładki. Znowu pojawia się powtarzający się motyw, jakim jest ręcznik kobiety z okładki, niespodziewanie jest też w środku, nie tylko na brzegu. Jedyne do czego mogę się przyczepić to „mejl”. Powtarza się to coraz częściej w książkach i zastanawiam się czy nie będzie to niedługo upowszechniona forma.

Ocena: 5/5 gwiazdek

Nienawidzę czytać lektur z wydawnictwa Greg, ale w bibliotece nie było innego wydania „Chłopów”, dlatego pożyczyłam takie. Nigdy nie rozumiem czemu „czcionka ułatwiająca czytanie” jest trzy razy mniejsza od tej normalnej. Jeszcze te interpretacje z boku i wyróżniony tekst, gdzie jest coś trudniejszego/ ważniejszego. Nic bardziej mnie nie denerwuje, jak robienie idioty z czytelnika.

Ocena: 1/5 gwiazdek

29 czerwca 2021

Książki idealne na wakacje

            Wakacje i letnia pogoda sprzyjają poznawaniu nowych literackich pozycji. Najlepiej wtedy czytać coś w takim klimacie – lekkiego. W sam raz, żeby się odprężyć i odpocząć, zapominając o szkole i pracy. Jeśli nadal nie wiecie co spakować do swojej podróżnej torby, to przygotowałam dla was kilka propozycji.

Recenzja "Podróży nieślubnej" pojawiła się nie tak dawno, dlatego nie będę się dużo rozpisywać. Napiszę tylko, że hawajskie przygody wprawią każdego w wakacyjny nastrój.

"The Wicked Deep" to jedyny tytuł po angielsku w tym zestawieniu. Jest to młodzieżowa fantastyka pełna kłamstw i sekretów. Główni bohaterowie muszą zmierzyć się z trzema czarownicami z mrocznych legend.

"Beach read" był dla mnie mniej plażowy niż to jak był reklamowany. Mimo to był całkiem niezły i dodaje go tutaj, bo wiem, że ma dużo fanów. Jest to książka o popularnej autorce romansów i poważnym znanym literatem, który gardzi szczęśliwymi zakończeniami i uważa, że prawdziwa miłość to bajka. Dzieli ich prawie wszystko, za to łączy fakt, że przez następne trzy miesiące będą mieszkać w sąsiednich domkach na plaży, walcząc z pisarską blokadą i twórczą niemocą. Dlatego zawierają zakład i wymieniają się tematami książki. Wygra ten, kogo książka ukaże się jako pierwsza.

W wakacje oprócz łatwych książek, czytam też te bardziej wymagające pozycje. Do takiej kategorii mogą zaliczyć "Lwowską kołysankę", która przez czas (koniec lat 30.) w jakim rozgrywa się akcja nie będzie uznana za typowo letnią książkę, ale jest warta przeczytania. Jest to dotykająca historia lwowskiej rodziny Szubów.
Podstawówkowej młodzieży poleciłabym "Buntowniczkę z pustyni". Akcja rozgrywa się, gdy lud Miraji zaczyna się sprzeciwiać despotycznej władzy Sułtana. Bohaterami książki są ludzie, ale również dżiny. Jest to powieść pełna przygód i niebezpieczeństw.

Dla najmłodszych idealną książką będzie "Ewolucja według Calpurnii Tate" o rządnej wiedzy młodej dziewczynce, żyjącej w XIX- wiecznym Teksasie, gdzie darwinowska ewolucja jest jeszcze uznawana za coś dziwnego, a dziewczynki nie powinny zajmować się nauką. Moje serce skradła relacja Calpurnii z jej inteligentnym dziadkiem, który zachęcał ją do poznawania otaczającego ją świata.

O "Poradniku dla dżentelmena o występku i cnocie" chyba nie muszę wiele pisać. Jest to po prostu mój tegoroczny ulubieniec, który już w kwietniu wprawił mnie w wakacyjny nastrój.

Książki Rainbow Rowell bardzo często towarzyszyły mi na letnich wyjazdach, na szczególną uwagę zasługuje "Nie poddawaj się. Wzlotu i upadki Simona Snowa". W Świecie Magów zaczyna wrzeć, dlatego Simon, najpotężniejszy czarodziej musi sprostać wyzwaniu i zapanować nad sytuacją. Nie pomaga przeczucie, że Baz, jego współlokator, a zarazem największy wróg, prawdopodobnie knuje coś za jego plecami.

"Współlokatorzy" to książka, do której zawsze będę miała wielki sentyment, a co ważniejsze jest naprawdę bardzo dobra. Porusza trudne tematy toksycznego związku i jak z niego wyjść i wejść w nowy, zdrowy związek. Pamiętam, że czytając opis uważałam ją za banalną i przewidywalną, a zaskoczyła mnie nie raz.

        Mam nadzieję, że zajdziecie jakiś tytuł idealny dla siebie. Jeśli też macie wakacyjnych, podajcie ich tytuły w komentarzu. Na pewno będą one inspiracją dla niezdecydowanych.

24 czerwca 2021

"Podróż nieślubna", Christina Lauren

           Z „Podróżą nieślubną” Christin Lauren wiążę się pewna historia. Jest to książka, o której przez długi czas nie wiedziałam nic, prócz tego, że jest lubiana przez czytelników, dlatego chciałam ją kiedyś przeczytać, ale nie był to mój must read. Pewnego dnia byłam z przyjaciółkami na spacerze i jedna z nich, nie podając mi tytułu, opowiedziała mi fabułę pewnej książki. Kilka tygodni później byłam w bibliotece i stała tam właśnie powieść Lauren. Nie zaprzątając sobie głowy sprawdzaniem o czym jest, wzięłam ją. Przyszłam do domu i przeglądam dokładnie książki, które pożyczyłam. Patrzę na opis „Podróżny nieślubnej” i nie mogę uwierzyć własnym oczom. Myślę sobie: „No nie, to o tej książce opowiadała mi przyjaciółka, przecież ja już znam całą historię.”. No ale i tak ją przeczytałam, bo oczywiście nie znałam każdego szczegółu tej książki, a chciałam ją poznać poprzez czytanie jej.

Tytuł i autor: „Podróż nieślubna", Christina Lauren

Gatunek: literatura kobieca

Ilość stron: 331

Data: 11-12.05.2021 r.

ISBN 978-83-600-59-45

Wydawnictwo: Poradnia K

Moja ocena: 6,5/10 gwiazdek.

          „Podróż nieślubna” to historia o siostrach bliźniaczkach, które są zupełnie inne z charakteru. Jedna z nich, Ami ma zawsze szczęście, a Olive jest tą pechową. Jednak na darmowym weselu pierwszej z nich dzieje się katastrofa, a tylko Olive i Ethan, drużba pana młodego, którego dziewczyna nienawidzi pozostają przy zdrowiu i oboje decydują się na pojechanie w podróż nieślubną na Hawaje nowożeńców, ale będą musieli na niej udawać zakochanych.

          Niestety jak to często bywa z romansami, są one prostą, łatwą do przewidzenia historią. W tym przypadku doszedł też aspekt schematyczności i powtarzalności. Najpierw bohaterce coś się działo, mężczyzna musiał jej pomóc, a potem na odwrót. Chociaż przyznam, że niczego lepszego się nie spodziewałam i bawiłam się całkiem dobrze, a zakończenie nawet mnie pozytywnie zaskoczyło. Było też kilka całkiem zabawnych scen. Całość była zachowana w bardzo letnim klimacie, czytając książkę miałam wrażenie jakbym była z nimi na wakacjach.

          Za łatwość i szybkość czytania odpowiadał język, który był prosty i przyjemny, za to sposób pisania autorki był okropny. Co chwilę pojawiały się te same słowa, zwroty, określające charakter bohaterów i co chwilę było nam przypominane, że Olive ma pecha, a Ami jest szczęściarą. Bardzo mnie to drażniło, bo czułam, że nie jestem traktowana poważnie.

          Kreacja głównych bohaterów była słaba, ale mimo to polubiłam ich i kibicowałam, żeby się zeszli. Za to ci dalsi byli o wiele lepiej napisani, mieli różnorodne cechy i byli w ciekawy sposób wprowadzani.

Początek: 4 gwiazdki

Fabuła: 3,5 gwiazdek

Koniec: 5 gwiazdek

 

Świat przedstawiony: 4,5 gwiazdki

Bohaterowie (wykreowanie):

główni: 3 gwiazdki

dalsi: 4 gwiazdki

Bohaterowie (przywiązanie):

główni: 4,5 gwiazdki

dalsi: 3 gwiazdki

 

Język: 4,5 gwiazdki

Sposób pisania: 3 gwiazdki

 

Końcowy wynik: 6,5/10 gwiazdek

13 czerwca 2021

"Rządy wilków", Leigh Bardugo

         „Rządy wilków” to druga część dylogii o królu Nikolaju z Uniwersum Griszy. Jak o pierwszej części mogę powiedzieć wiele pozytywnego, ponieważ jest to jedna z moich ulubionych książek z tego świata, tak druga część z początku wydawała mi się być przeciętna, teraz uważam, że była nawet słaba.

Tytuł i autor: „Król z bliznami", Leigh Bardugo

Gatunek: fantastyka

Ilość stron: 578

Data: 07. - 09.05.2021 r.

ISBN 978-83-667-122-56

Wydawnictwo: MAG

Moja ocena: 6/10 gwiazdek.

Od samego początku było nie najlepiej. Leigh Bardugo starała się pisać słowami i określeniami, które już dawno wyszły z użycia, a pojawiały się one z nienidzka. Potem robiło się tylko gorzej, czułam się jakbym czytała książkę od historii. Owszem, była tam jakaś akcja, ale bardzo poplątana, wszystko było wymieszane i jakby napisane na prędze, i oczywiście dialogi. Jednak było tam za dużo polityki państw i nudnych intryg, które obracały się tylko wokół wojny. Było tam za dużo jakichś dziwnych wytłumaczeń na jakie prawa panują w jakim państwie i wiele społecznych problemów, które nic nie wnosiły do fabuły, a tylko przedłużały historię.

Ne pojawiło się wielu nowych bohaterów, ale i tak był niedopracowani i wszyscy pisanie na podobnej bazie – byli po prostu rządni władzy. Co jednak mnie bardziej boli, to zmiany w zachowaniu, tych których już znamy. Nikolaj, co się z nim zadziało? Szczególnie pod koniec, coś starszego. Jeszcze pojawienie się Darkliga. Taki potencjał zmarnowany. Bohater, który po prostu się miotał, raz był, raz go nie było. Był też napisany na siłę wątek romantyczny.

!SPOJLER!

Przecież od końca związku Niny nie minęło tak dużo czasu i podobno cały czas cierpiała po stracie Mattiasa, to czemu zapomniała o nim na rzecz Hanne. Ten związek był wyssany z palca, one po prostu się przyjaźniły, nie było między nimi chemii.

 

          W drugiej połowie pojawiają się też Wrony z „Szóstki Wron”. Jaka byłam na początku szczęśliwa, naprawdę cieszyłam się na ich powrót i liczyłam, że coś z tego wyniknie. Niestety, pojawili się, żeby się pojawić i dać nadzieje na kolejny tom z ich udziałem. Oczywiście jestem ciekawa co autorka wymyśli, zważywszy na ostatni rozdział. Liczę tylko, że, tak jak dylogia o Wronach, wyjdzie z tego coś rewelacyjnego.

          Mimo wzbudzenia ciekawości, uważam zakończenie za jedno wielkie nieporozumienie. To była tragedia na tragedii. Tak jak mówiłam, Nikolaj z „Króla z bliznami” nigdy by czegoś takiego nie zrobił. To jest jakiś absurd.

Początek: 4,5 gwiazdek

Fabuła: 3 gwiazdki

Koniec: 1 gwiazdka

 

Świat przedstawiony: 3 gwiazdki

Bohaterowie (wykreowanie):

główni: 3 gwiazdki

dalsi: 3,5 gwiazdki

Bohaterowie (przywiązanie):

główni: 4 gwiazdki

dalsi: 2,5 gwiazdki

 

Język: 3,5 gwiazdki

Sposób pisania: 2,5 gwiazdki

 

Końcowy wynik: 6/10 gwiazdek